sobota, 16 marca 2013

Prolog


# Carly

Poklucialam sie z Justinem... Znowu. Ostatnio bardzo sie zmienil, obawiam sie ze moze brac narkotyki, tak jak Ricci i Jerry. Nie lubie jego nowego towarzystwa, w glowie maja tylko melanze. A Justin przez nich zmienia sie... na gorsze. Dobrze ze mam jeszcze Vicky, ona mnie wspiera. Jest jeszcze jedna 'przyjaciulka' Tamara, ktora teraz kreci z Jerrym i nie ma czasu odpisac na jednego smsa. A kiedys wszysko wygladalo inaczej, Ja, Vicky i Tamara - najlepsze przyjaciulki i Justin, moj chlopak - wtedy byl inny...

#Justin

Kolejna dawka kokainy, wiem ze zle robie, wiem ze zaniedbuje Carly, wiem ze powinno byc inaczej. Ale nie umiem, nie umiem tego przerwac! Wiem ze ranie bliskich, ze Carly cierpi na tym najbardziej ale nie daje rady, nie wytrzymam dnia bez tego, to jest dla mnie jak paliwo dla auta – bez niego nigdzie nie rusze.

#Carly

Ide wlasnie do Justina, mam nadzieje ze nie zastanem tam jego kolegow. To nie tak ze nie dalam im szansy i ze nie lubie ich od zawsze, nie lubie ich od dnia kiedy namowili Justina do tego gowna. Stoje pod drzwiami i pukam, dzwonie... NIC. Po okolo 3 minutach, postanowilam isc do domu, ale wtedy drzwi otworzyl mi Justin.
-Czesc Carly, jak milo cie widziec.
-Justin, nie mow mi ze...
-Carly, slonce, rybko, zrozum...
-Co mam zrozumiec!? Ze zabijasz sie z dnia na dzien!? Ze z dnia na dzien jestes coraz slabszy!? – krzyczalam – musisz sie leczyc Justin... – dodalam ciszej.

***

Od mojego ostatniego spotkania z Justinem minely 3 miesiace, Justin jest na terapi odwykowej a ja wlasnie jestem w drodze zeby go odwiedzic..
-Czesc Justin.
-Hej Carly.
-Jak sie cujesz?
-Lepiej, ale nie ukrywam faktu ze wole jechac ju z toba, do domu...
- juz nie dlugo Justin, juz nie dlugo...

***

Justin wyszedl do domu, wczoraj rano, wlasnie siedze u niego i planujemy nasze wakacje. Bedzie cudownie...

_________________________________________________________________________
wiem, wiem... Mialo byc wczoraj, ale nie dalam rady - bylam w Yorku i wrucilam zmeczona i mokra. Ciagle padalo, wiec nie dalam rady. Przepraszam. <3 
Takie sprostowanie - Justin nie jest slawny w tym opowiadaniu. : D 
Mam nadzieje ze sie podobalo. Mowilam wam juz ze kocham komentarze? Nie - to wlasnie wam mowie! KOMENTOWAC!

2 komentarze: