czwartek, 4 lipca 2013

8

PRZECZYTAJ TO POD ROZDZIALEM



Od tygodnia nie rozmawialam z Justinem, widzialam go kilka razy na ulicy ale jak tylko mnie widzial skrecal w inna uliczke. Strasznie mnie to boli, ze przez moja glupote zniszczylam taki zwiazek. A co jest najgorsze? Znowu biore... Mam wielki dlug u Chaza i nie dam rady go splacic bez pujscia do pracy, ale gdzie wezma narkomanke...
Dzisiaj jestem umuwiona z Vicky na miastom idziemy pochodzic po sklepach, troche sie odstresowac, powinna po mnie byc za 30 minut. Ubralam na siebie jeasowe, wytarte shorty, biala bluzke z Jack'a Daniels'a i biale conversy. Wkladajac swojego samsunga wave y do kieszeni shortow pod dom podjechala Vicks nowym BMW ktore dostala od taty.

----
-Bola mnie nogi! - powiedziala Vicky siadajac przy jednym ze stolikow w Costa Caffe
-Bylo warto
-oh, tak. Dla tej bluzki... O! I dla tych spodni.. Bylo warto
-Ide cos zamowic, co dla ciebie?
-Latte
-ok. - po 5 minutach wrocilam do stolika z latte dla Vicks i caffe mocha dla mnie.
-Wychodzimy wieczorem do klubu?
-Mozemy isc, ale do jakiego?
-w LA69 jest dzisiaj duza impreza.
-Mozemy isc, dawno tam nie bylam
-Chaz tez bedzie, powinnas wkoncu mu cos zaplacic, wiez ze to sie dla Ciebie zle skonczy.
-Nie mam pieniedzy... To nie takie proste je zarobic, jedynym wyjsciem jest John. A jak Justin sie dowie to...
-Justin i tak Cie ignoruje, a John moze uratowac Cie od problemow z Chazem.
-Moze i masz racje...
***
-Czesc John.
-Czesc Carls, dawno sie nie odzywalas. Co tam u Ciebie?
-Potrzebuje twojej pomocy...
-Chaz?
-Wlasnie...
-Ile?
-Musze oddac mu £350, wiesz ze kazdy grosz mnie ratuje a ty z tego ciagniesz przyjemnosc...
-Bede po Ciebie za 5 minut masz byc gotowa.
-Jasne.
-Ubierz sie seksownie - dodal, po czym sie rozlonczyl.
 ***
-Masz - powiedzial John, podajac mi pieniadze za to co skonczylo sie moze 5 minut temu.
-Dzieki - wzielam od niego £350 i zaczelam sie ubierac - to ja juz bede szla
-odwioze Cie
-nie musisz
-ale chce. - zastanawialam sie czy moge poprosic go o to zeby pojechal ze mna spotkac sie z Chazem, bo nie ukrywam ze troche sie balam
-John...
-Hmm?
-Zrobisz dla mnie cos jeszcze?
-Dla ciebie zawsze.
-Pojedziesz ze mna oddac pieniadze Chaz'owi?
-Jasne

____________________________________________________________________
THERE YOU GO! NO i jest, to juz 8. :D

Wakacje:
Rozdzial 9 postaram sie dodac przed wyjazdem (22.07.23) Co do rozdzialu 10 to nie wiem czy uda mi sie go wstawic jak bede w Polsce ale postaram sie.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

I'm sorry...

PRZEPRASZAM ze tak dlugo nic nie dodaje, tylko teraz koniec roku szkolnego, sprawdziany, prace domowe na sam koniec sie uwzieli i mamy tego gowna wiecej niz przez caly rok szkolny. Ostatnio pisalam mature i naprawde nie mialam czasu. Rozdzial 8 jest juz napisany, na kartkach tylko teraz musze przepisac go na kompa na co tez kompletnie nie mam czasu, przed chwila troche przepisalam ale co z tego skoro zaraz musze isc robic prace domowa z Geografi? OBIEUJE ze 8 rozdzial pojawi sie najpuzniej 12 Lipca. Co do wakacji to wyjezdzam dopiero 22 Lipca, jade do Polski ( mieszkam w Angli) i wracam dopiero 28 Sierpnia, nie wiem jak bedzie z rozdzialami w trakcie wakacji, postaram sie cos dodac, niestety nic nie moge obiecac bo 'wakacyjny grafik' mam lekko napiety.
3majcie sie!
Domii <333

środa, 22 maja 2013

7

Widok spiacego Justina to zdecydowanie najlepszy widok na swiecie. Wyslizgnelam sie z ramion Justina, odbylam poranna toalete i postanowilam nam zrobic sniadanie, zrobilam jajecznice z awokado, nakrylam do stolu i poszlam obudzic Justina, ale nie bylo go w pokoju. Uslyszalam wode lejaca sie z prysznica, co oznaczalo ze Justin jest w lazience.
-Justin!Sniadanie gotowe! - krzyknelam tak zeby mnie uslyszal
-Za 5 minut bede! - zeszlam spowrotem do kuchni. -Jestem. - szepnol mi do ucha, oplatajac mnie w pasie od tylu. 
-Siadaj, zaraz wystygnie... 
-Wyglada pysznie - po zjedzonym posilku poszlismy do salonu obejrzec jakies durne komedie.
Okolo godziny 15 postanowilismy zjesc jakis obiad. 
-To na co moja ksiezniczka ma ochote? 
-Spaghetti! 
-Juz sie robi - Justin posadzil mnie na blacie kuchennym, a sam zajol sie robieniem naszego obiadu, Justin jest swietnym kucharzem, mozna nawet powiedziec ze gotuje lepiej niz ja - Prosze - podal mi talez z spaghetti a sam usiadl kolo mnie. Po zjedzonym posilku, Justin wlozyl naczynia do zmywarki. - Jest ladna pogoda, moze pujdziemy posiedziec na ogrodzie? 
-Jasne, tylko sie przebiore - sniagnelam z siebie koszulke Justina i ubralam swoje rzeczy ktore zawsze mialam u Justina w domu, na wypadek jak bym zostala. Usiedlismy na lawce w ogrodzie Justina, obiol mnie reka w pasie i pocalowal w policzek.
-Kocham Cie, wiesz? - wyszeptal do mojego ucha
-Wiem, ja Cie tez. - siedzielismy tak dosyc dlugo, kiedy zadzwonil moj telefon
-Kto to?
-Jakis obcy numer.
-Daj, ja odbiore - podalam mu telefon - Halo? Nie, a kto mowi? John? Jaki John? - O K***A JOHN! Skad on ma moj numer!? -przekaze. Carly, kto to John?
-John? Hmmmm, nie znam chyba...
-Carly! Nie klam! Nie umiesz klamac! Mow!
-John to...
-To?
-Ten chlopak z imprezy, ten wiesz...
-Ten ktoremu sie dalas, tak!?
-Justin...
-Daj mi spokoj, wyjdz. Slyszysz? Wyjdz


_____________________________________________________________
PRZEPRASZAM, rozdzial do dupy, ale jakos nie mialam weny.
No wiec tak jak mowilam John jeszcze namiesza. :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 20 maja 2013

DZIEKUJE

Nie, to nie nowy rozdzial. Ale chce wam powiedziec jaka dumna z was jestem! WSZYSTKICH ktorzy weszli tutaj od momentu powstania bloga. Wiem, ze dla innych liczba wyswietlen ktora ma ten blog jest mala, ale dla mnie to juz jakis sukces i powod do dumy!
Wyswietlen ogulnie jest:

Nie duzo, ale dla mnie to jest WIELE!

W ciagu ostatnich dni wyswietlen bylo:
JESTEM DUMNA! 

Dziekuje za to ze wchodzicie czytacie, komentujecie! 

DZIEKUJE!!!

+JESLI CHCEI ZEBYM WAS INFORMOWALA I NOWYCH ROZDZIALACH PODAJCIE TWITTERA W KOMENTARZU. WSZYSTKIE INNE TWITTERY KTORE BYLY PODANE W KOMENTARZACH POD ROZDZIALAMI TEZ BEDA DODANE DO LITY 'INFORMOWANI' :D

sobota, 18 maja 2013

6

#Carly
Obudzily mnie promienie sloneczne, otworzylam oczy i zorienotalam sie ze nie jestem u siebie w pokoju a w samochodzie Justina. Przypomnialo mi sie wszystko z wczoraj... Odwrucilam sie w strone Justina, lezal i patrzyl na mnie tymi swoimi pieknymi oczami.
-Czesc Shawty - wyszeptal zachrypnietym glosem
-Czesc...
-Jak Ci sie spalo? - zapytal usmiechajac sie
-Dobrze
-Czas chyba sie zbierac.... - po oko 15 minutach bylismy ogarnieci i postanowilismy pojechac do McDonald'a na sniadanie. -To gdzie teraz? - zapytaj Justin bo zjedzonym posilku
-Nie wiem...
-Moze, pojedziemy do mnie?
-Do ciebie?
-Tak, spedzimy troche czasu razem. Ostatnio sie od siebie oddalilismy...
-Wiem... To jedzmy - u Justina ogladalismy jakas komedie podczas ktorej ciagle sie smialam, ale nie dlatego ze byla taka smieszna tylko z powodu komentarzy Justina. - Jestem glodna! - wydarlam sie na pol domu.
-A na co masz ochote?
-Nalesniki! Tak, Justin... Prosze, robisz najlepsze nalesniki na swiecie!
-Juz mi tak nie schlebiaj. Chodz, idziemy robic nalesniki!
-TAAAAKKKKKKKKKKKK!!!!!!!!!
-Zachowujesz sie jak 5'letnie dziecko.
-Zachowujesz sie jak 5'letnie dziecko. - powtarzalam go robiac smieszne miny
-Bo nie bedzie nalesnikow!
-Wiesz, jak ja Cie bardzo kocham?
-nie
-Bardzooooooooooo
-pokaz - stanela na palcach i zlonczylam nasze usta w namietnym pocalunku.
Okolo 23 postanowilismy isc spac, wzielismy prysznic, osobno. Ubrana w koszulke Justina i jego bokserki weszlam do jego pokoju.
-Mrrrrrrrrrr. Wygladasz tak sexownie...
-Wiem
-Chodz tu - powiedzial pokazujac na swoje kolana, podeszlam do niego a on jednym ruchem reki posadzi mnie tak ze siedzialam na nim okrakiem - wiesz ze Cie kocham? - zapytal patrzac mi w oczy
-Ja Ciebie tez.
-Wiesz ze nigdy Cie nie zostawie?
-Justin, o co chodzi?
-Nie chce zeby to robila.
-Robila co?
-Nie chce zebys cpala.
-Ale...
-Wiem, wydaje Ci sie ze inaczej nie mozesz, ale zobacz... Dzisiaj nie bralas, a swietnie sie razem bawilismy, jak kiedys...
-Justin...
-chce zebys znowu byla moja mala Carly, usmiechnieta, pogodna, smiejaca sie z wszystkiego...
-Wiesz ze tak juz nigdy nie bedzie...
-Bedzie, jesli przestaniesz. Jesli skonczysz z tym gownem....
-Justin...
-Obiecaj.
-Ty tez.
-Obiecuje - powiedzial patrzac mi prosto w oczy - teraz ty
-Obiecuje - nasze usta zlaczyly sie w namietnym i dlugim pozalunku...


__________________________________
NO HEJ MISIACZKI!
Jak myslicie, Carly i Justin skoncza z cpaniem? Powiem wam tylko ze John jeszcze namiesza....
Do nastepnego.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

środa, 15 maja 2013

5

-Gdzie ty bylas!? Szukam Cie wszedzie!
-Justin... Uspokuj sie
-To powiedz mi gdzie bylas!
-Musialam cos zalatwic - nie moglam mu powiedziec ze oddalam sie za pieniadze, zostawil by mnie, a ja go kocham. Mimo wszystko cos sie dzieje KOCHAM GO!
-Co takiego?  - powiedzial juz zpokojniejszym tonem
-Nie wazne.
-Carly! Nie mow ze jest to nie wazne, powiedz co takiego musialas zalatwic?
-Musialam... Bo wiesz, Justin... - chcialam cos wymyslic, ale wtedy...
-Carly! Tu jestes, szukam Cie wszedzie, zostawilas torebke w pokoju, wiec pomyslalem...
-Dzieki. - powiedzialam zabierajac torebke z rak Johna
-Nie ma sprawy, do zobaczenia puzniej
-Yhym.. pa
-Kto to byl? - kolejne pytanie od Justina tego wieczoru.
-John
-Nie rob ze mnie idioty! Skad go znasz i dlaczego on mial twoja torebke!?
-Bo... Bo... Justin...
-Nie...
-Justin, to nie tak.
-Dalas dupy pierwszemu lepszemu! Tak!? - nie odpowiedzialam, spuscialam glowe i modlilam sie zeby Justin nie zrobil czegos glupiego - Tak!?
-Justin...
-Carly! Dajesz sie nie wiadomo komu! Co, ja juz Ci nie wystarczam!?
-Justin to nie tak!
-A jak!?
-Ja... Bo... Justin, ja...
-No wydus to z siebie
-Musze oddac kase Chazowi! Jesli nie zrobie tego do srody to mnie zabije! Nie mam od kogo pozyczyc! Nie mam pracy! Musialam zdobyc te pieniadze! A to jest jedyne wyjscie!
-Jakie jedyne wyjscie, o czym ty pierdolisz!? Moglas poprosic rodzicow! Moglas poprosic mnie! Ale nie, ty wolalas dac dupy obcemu kolesiowi z imprezy! Gratuluje Carly, jestes zwykla szmata! To koniec! Rozumiesz!? Koniec!
-Justin nie!
-Zdradzilas mnie, w dodatku dla kasy!
-Nie mialam innego wyjscia...
-Mialas! Ale wybralas to! Chcesz byc dziwka!? Prosze bardzo! Ale mnie w to nie wciagaj!
-Justin!
-Spierdalaj!
-Justin! - nie odwrucil sie, nic nie powiedzial. Nie ma go, juz nigdy nie bedzie... Stracilam go przez wlasna glupote.

#Justin
Jak ona mogla mi to zrobic? Byla dla mnie wszystkim... Kochalem ja, co ja pierdole, nadal ja kocham! Ale nie potrafie byc z nia wiedzac ze w kazdej chwili moze dotykac ja inny chlopak. To boli... Ludzie mysla ze jestem chlopakiem bez uczuc, ale tak nie jest. Kocham Carly i jest mi naprawde zle z tym ze spala z kims innym. Wiem, ze predzej czy puzniej do niej wruce - nie umiem bez niej zyc. Jest dla mnie jak narkotyk. Wlasnie, narkotyk - to przez to Carly to zrobila. Wpadla w dlugi u Chaza i jakos musiala je splacic. Zrobie to za nia. Splace jej dlug u Chaza, moze wtedy bedzie inaczej, moze znowu bedzie moja mala Carly... Wiem ,ze to wszystko moja wina, ja wciagnolem ja w to swinstwo. A teraz, dal bym wszystko zeby cofnac czas, zeby nigdy jej tego nie dac.... Wyjolem telefon z kieszeni spodni i wybralem numer Chaza
-Bieber, jak milo Cie slyszec  - powiedzial z wyczuwalnym sarkazmem
-Ile Carly musi Ci oddac?
-Carly... Carly.. Ah, tak ta twoja mala uzalezniona dziwka.
-Nie mow tak o niej! - wysyczalem z zacisnietymi zebami - wiec, ile?
-£200, ma czas do srody, jak nie to jej sliczna buzka juz nie bedzie taka sliczna
-Mam te pieniadze.
-Bieber, placi za dziewczyne... Musisz ja bardzo kochac..
-Chuj Cie to! Badz pod klubem Zair za 5 minut! Nie spuznij sie!
-Jasne... - rozlaczylem sie i usiadlem na jednej z lawek pod klube czekajac na tego dupka.
-Jestes! - powiedzialem kiedy zobaczylem go wysiadajacego ze swojego BMW - spuzniles sie 6 minut
-korki
-o 2 w nocy?
-nie pierdol, tylko dawaj kase
-Masz, i nigdy wiecej jej nic nie sprzedawaj. Rozumiesz!?
-Jasne
-Nara - wszedlem do klubu w poszukiwaniu Carly, chcialem jej powiedziec ze nie musi juz tego robic, ze jej dlug zostal splacony. Siedziala okrakiem na jakims facecie okolo 30. Robi mi sie nie dobrze kiedy pomysle ze koles w takim wieku trzyma rece na MOJEJ Carly. Podeszlem do nich i zlapalem Carly za nadgarstek odciagajac ja od tego typa. -Co ty wyprawiasz!?
-Justin? - jest pijana, ona jest kompletnie najebana.
-Carly, chodz do domu...
-Ale, Chaz... On mnie zabije, ja musze mu oddac.... - nie zdazyla dokonczyc bo wpilem sie w jej usta. Nasze jezyki toczyly walke, Carly oplotla swoje rece na mojej szyji a moje spoczywaly na jej posladkach. Podnioslem ja do gory, oplotla mnie nogami w pasie, w ten sposob wyszlismy z imprezy. Zanioslem ja do mojego samochodu  polozylem ja na siedzeniu pasazera, bedac nad nia calowalem jej szyje, dekold. Kiedy bylismy juz bez ubran wszedlem w nia caly... Po okolo godzinie opadlem na nia starajac sie nie przygniatac jej mocno.
-Kocham Cie Justin - wymamrotala, z przyspieszonym oddechem
-Ja ciebie tez skarbie - pocalowalem ja w usta. Carly zaraz po tym zasnela, nie mialem sumienia jej budzic, a ja nie moglem prowadzic bo troche dzisiaj wypilem... Wlonczylem ogrzewanie w samochodzie zeby nie bylo jej zimno. Ubralem na siebie bokserki, z tylniego siedzenia wzielem moja bluze i przykrylem nia Carly. Rozlozylem fotele jak najnizej sie dalo i kladac sie na fotel po stronie kierowcy, polozylem reke na golym tylku Carly i zasnolem...

niedziela, 12 maja 2013

WAZNE!

ZMIENIAM WYGLAD CARLY!
Nie to ze nie podoba mi sie jej wyglad tylko potrzebuje wiecej jej zdjec wiec musi ona byc kims znanym.
wiec to jest nasza 'nowa' Carly :
Mam nadzieje ze sie podoba <3 

sobota, 11 maja 2013

4

#Carly
Kolejna impreza, kolejne butelki Jacka Danielsa, kolejne woreczki kokainy...

Dlaczego pozwolilam zeby moje zycie tak wygladalo? Nie wiem, chyba tak wlasnie musi byc. Mimo ze wiem ze moje zycie jest w niebezpieczenstwie, ze w kazdej chwili Chaz i jego banda moga mnie znalesc. Musze oddac im te pieniadze, musze bo inaczej mnie zabija, ale jak mam te pieniadze zdobyc? Zostaje jedno wyjscie...

(Sobota, godzina 23:23)
Wlasnie ubralam krotka, obcisla, czerwona sukienke, czarne szpilki, usta pomalowalam czerwona szminka a oczy pomalowalam a czarno. Wchodzac do klubu wszyscy chopacy patrzeli na mnie i wlasnie o to mi chodzilo.
Podchodzac do jednego z chlopakow stojacych przy barze szepnelam mu na ucho
-masz ochote sie zabawic? -on spojrzal na mnie, oblizal usta i przyciagajac do siebie, szepnol
-ile?
-£50 - odpowiedzialam bez zastanowienia, wiedzac ze to nawet nie jest polowa mojego dlugu
-chodz. - pociagnol mnie za reke, prowadzac do jednego z pokoji przeznaczonych dla osob takich jak my. Zamknol drzwi i przygwozdzil mnie do sciany, calujac w usta, szyje... Rozpiol zamek od mojej sukienki i szybkim ruchem sie jej pozbyl. Nasze oddechy byly przyspieszone, jego krocze ciagle ocieralo sie o moje. Jego rece piescily moje piersi a moje rece spoczywaly na jego karku.
-Taaaakk - wymamrotalam pod wplywem emocji. Chlopak zdjol koszulke i spodnie, zostajac w samych bokserkach. Lapiac mnie od tylu za glowe, jednym ruchem znizyl mnie tak ze bylam twarza z jego penisem. Zdjelam jego bokserki i wiedzac czego chce, wlozylam jego penisa do ust...

Godzine puzniej ubieralam swoja sukienke, on siedzial za mna juz ubrany i czekal na mnie.
-masz - powiedzial podajac mi peniadze ktore 'zarobilam' wzielam je od niego i wymamrotalam
-dzieki
-wiesz ze jak bedziesz chciala jeszcze zarobic, to znajdziesz mnie tu w kazdy weekend.
-zapamietam
-Jestem John
-Carly
-Ladne imie, dla ladniej dziewczyny
-przestan...
-Chodz, idziemy. -zeszlismy na dol, na impreze. Wiedzialam ze musze zebrac jeszcze £200 zeby Chaz dal mi spokuj, zebym mogla splacic u niego dlug, ale wtedy pojawil sie Justin...

____________________________________

PRZEPRASZAM!
Wiem ze juz dawno powinien byc ale nie miala weny, i dalej nie mam... Krotki, ale nie chcialam go zepsuc, juz i tak jest wystarczajaco zesputy!
Moge liczycz na jakies komentarz?

sobota, 13 kwietnia 2013

3

#narrator (czy jakos tak)
Kolejny wieczor w Californi, niestety juz ostatni. Romantyczna kolacja, wino... Pierwsza butelka Jacka Danielsa, druga, trzecia... Skonczyl sie, siegaja po Bellsa, czwarta butelka juz sie konczy. Justin wyciaga woreczek z bialym proszkiem, pytajaco patrzy na Carly/
-Chcesz? - pyta, patrzac jej w oczy
-chce. - Justin na stoliku robi prosta kreske z proszku i pozwala Carly wziasc pierwszej - teraz ty - mowi usmiechnieta Carly do Justina, chlopak wciaga to co dziewczyna zostawila. Carly rano budzac sie nie pamieta nic z wczorajszego wieczoru, widzi tylko walajace sie butelki po alkocholu i pozostalosci po narkotykach. Siada na kanapie, podciaga nogi pod brode i placze, placze jak male dziecko. Znowu to zrobila, znowu pozwolila zeby Justin to zrobil... Okolo 12 musza oddac klucz od pokoju wiec dziewczyna nie chcac myslec o tym wszystkim wlaczyla muzyke w suchawkach z lodowki wyjela piwo i zaczela pakowac sowje rzeczy. Jest dopiero 10 a Carly juz sie spakoowala, posprzatala, pomalowala, ubrala. Jest gotowa a Justin dalej spi. Usiadla na kanapie i wziela w reke woreczek z bialym proszkiem, byla juz po kilku piwach, a z powodu wczorajszego wieczoru, spowodowalo to ze byla lekko pijana.

#Carly
Nasypalam troche bialego proszku na stolik i wciagnelam wszystko za jednym razem. Blogostan, nie da sie inaczej tego opisac, nigdy nie czulam sie lepiej. Otworzylam kolejna puszke piwa i wypilam pol na jednym razem.

#Justin
Pierwsze co zobaczylem po przebudzeniu to Carly siedzaca z puszka piwa i woreczkiem z bialym proszkiem, pierwsza mysle 'pozwolilem zeby sie w to wciagnela'
-Carly, co ty robisz?
-Oooo Justin, kochanie! Wstales?
-co to jest!? - zapytalem biorac do reki woreczek po narkotyku
-tak szczerze to dokladnie nie wiem, ale bardzo fajne. Z tego co wiem to twoje wiec chyba wiesz...
-Carly ku*wa! Bralas!?
-Ty mnie tego nauczyles...
-Masz chyba swoj rozum, nie!? Tyle mi mowilas ze to zle, ze mnie niszczy, a teraz co!?
-a teraz nic! -weszla do lazienki i trzasnela drzwiam-Carly, przepraszam... - powiedzialem wchodzac do lazienki i siadajac kolo Carly, siedziala skulona
-Justin ja...
-Ciiiiiiiiii
-Kocham Cie
-Ja cie tez - siedzielismy tak ponad 20 minut.
-musimy sie juz zbierac
-jeszcze chwila... - jeknolem nie chcac przerywac takiej chwili.

*miesiac puzniej*
#Carly
siedze z Justinem w barze i czekamy na reszte paczki, jestem juz po kilku drinkach i kilku gramach kokainy. Nie kontroluje tego, biore... bo musze.

niedziela, 31 marca 2013

2


Obudzilam sie rano nic nie pamietajac. Justin lezal kolo mnie w samych bokserkach
-Justin, Justin... Justin, obudz sie!
-hmmmmmmmm?
-Justin wstawaj!
-juz, juz... Ale nie krzycz. Co sie stalo?
-To ja sie pytam co sie stalo? Nic z wczoraj nie pamietam.
-nic?
-nic... justin powiedz mi co sie stalo.
#Justin
-Carly, ty wczoraj chcialas zebym Ci dal...
-dal mi co?
-Carly, ty... My, bralismy.
-jak to? – glos jej sie zalamal, w jej oczach stanely lzy, wiem jak bardzo jest przeciwna narkotykom.
-zapytalas mnie czy mam i...
-juz nic nie mow – powiedziala szeptem, wtulila sie we mnie. Domyslalem sie ze zalowala tego ze cpala, a na dodatek ze robila to ze mna... Bylo mi wstyd ze do tego dopuscilem.

#Carly
-Justin, obiecaj ze juz nigdy wiecej...
-obiecuje. Chodz, musimy zjesc sniadanie. –po porannej toalecie razem zeszlismy na dol na sniadanie. Po zjedzeniu nalesnikow, postanowilismy sie przejsc. Cieszymy sie ostatnimi dniami w Californi. Za 2 dni musimy z tad wyjezdzac. W glowie ciagle chodzi mi mysl o tym co wczoraj sie stalo. Jak ja moglam cpac? Jak moglam pozwolic zeby Jus to znowu zrobil? Nigdy sobie tego nei wybacze...

__________________________________________________
Krotki, wiem. 
Wesolych Swiat, duzo Bieberowych prezentow ! 
Do nastepnego <333

wtorek, 19 marca 2013

1

#Carly
Pierwszy dzien wakacji, ten upragniony... Siedze przed domem z dwoma walizkami i czekam na Justina ktory ma po mnie przyjechac. Jedziemy razem do Californi, tak bardzo sie ciesze... Od wyjscia Justina do domu, nie bral ani razu, jestem z niego taka dumna, mam nadzieje ze juz tak zostanie. Justin podjechal pod moj dom swojim nowym autem zapakowal tam moje walizki i pojechalismy. Do Californi jedzie sie okolo 4 godzin, wiedzialam ze podroz z Justinem bedzie cudowna, i sie nie mylilam. Justin swietnie spiewa, mowilam wam? Nie? - to juz wiecie!
Wiec Justin spiewal kilka piosenek a ja razem z nim, puzniej zatrzymalismy sie w McDonaldzie na Happy Meala. Po 4 godzinach i 20 minutach bylismy w Californi. Zatrzymalismy sie w hotelu Intercontinental Mark Hopkins dostalismy pokoj numer 369. Po zjedzeniu czegos cieplego szybko po koleji wzielismy prysznic przebralismy sie w czyste ciuchy. Ja ubralam bluzke Jacka Daniellsa i krotkie spodenki, Justin ubral czerwone spodnie i czarna koszulke . Poszlismy pochodzic po Califforni, nie ukrywam ze podobala mi sie wizja spedzenia wakacji z Justinem, tylko my...
Jestemy z Justinem w Califforni juz 4 dzien, co oznacza ze zostaly tylko 3 dni naszego pobytu tutaj, wlasnie siedzimy sobie w pokoju hotelowym i rozmawiamy.
1 butelka Johnego Walkera jest pusta, 2, 3, 4, 5 - Justin juz otwiera 6...
-Justin, a jak to jest jak sie bierze narkotyki?
-A co, chcesz sprobowac?
-a masz?
-mam ....
__________________________________________________
Taaa daaa! <3 Wiem ze krotki ale wazne ze jest, nie? komentarze? *.*

sobota, 16 marca 2013

Prolog


# Carly

Poklucialam sie z Justinem... Znowu. Ostatnio bardzo sie zmienil, obawiam sie ze moze brac narkotyki, tak jak Ricci i Jerry. Nie lubie jego nowego towarzystwa, w glowie maja tylko melanze. A Justin przez nich zmienia sie... na gorsze. Dobrze ze mam jeszcze Vicky, ona mnie wspiera. Jest jeszcze jedna 'przyjaciulka' Tamara, ktora teraz kreci z Jerrym i nie ma czasu odpisac na jednego smsa. A kiedys wszysko wygladalo inaczej, Ja, Vicky i Tamara - najlepsze przyjaciulki i Justin, moj chlopak - wtedy byl inny...

#Justin

Kolejna dawka kokainy, wiem ze zle robie, wiem ze zaniedbuje Carly, wiem ze powinno byc inaczej. Ale nie umiem, nie umiem tego przerwac! Wiem ze ranie bliskich, ze Carly cierpi na tym najbardziej ale nie daje rady, nie wytrzymam dnia bez tego, to jest dla mnie jak paliwo dla auta – bez niego nigdzie nie rusze.

#Carly

Ide wlasnie do Justina, mam nadzieje ze nie zastanem tam jego kolegow. To nie tak ze nie dalam im szansy i ze nie lubie ich od zawsze, nie lubie ich od dnia kiedy namowili Justina do tego gowna. Stoje pod drzwiami i pukam, dzwonie... NIC. Po okolo 3 minutach, postanowilam isc do domu, ale wtedy drzwi otworzyl mi Justin.
-Czesc Carly, jak milo cie widziec.
-Justin, nie mow mi ze...
-Carly, slonce, rybko, zrozum...
-Co mam zrozumiec!? Ze zabijasz sie z dnia na dzien!? Ze z dnia na dzien jestes coraz slabszy!? – krzyczalam – musisz sie leczyc Justin... – dodalam ciszej.

***

Od mojego ostatniego spotkania z Justinem minely 3 miesiace, Justin jest na terapi odwykowej a ja wlasnie jestem w drodze zeby go odwiedzic..
-Czesc Justin.
-Hej Carly.
-Jak sie cujesz?
-Lepiej, ale nie ukrywam faktu ze wole jechac ju z toba, do domu...
- juz nie dlugo Justin, juz nie dlugo...

***

Justin wyszedl do domu, wczoraj rano, wlasnie siedze u niego i planujemy nasze wakacje. Bedzie cudownie...

_________________________________________________________________________
wiem, wiem... Mialo byc wczoraj, ale nie dalam rady - bylam w Yorku i wrucilam zmeczona i mokra. Ciagle padalo, wiec nie dalam rady. Przepraszam. <3 
Takie sprostowanie - Justin nie jest slawny w tym opowiadaniu. : D 
Mam nadzieje ze sie podobalo. Mowilam wam juz ze kocham komentarze? Nie - to wlasnie wam mowie! KOMENTOWAC!

czwartek, 14 marca 2013

Ludzie... ;3

Carly Rebecca Linchen, 17 lat

Justin Drew Bieber 19 lat

Tamara Joane Welsh 17 lat

Jerry Harry Johnson 19 lat

Vicky Sophie Maclamore 17 lat

Ricci Ben Samuels 19 lat

Chaz Marco Voros 21 lat 

John Kayne Simson 20 lat



___________________________________________________________
Postacie beda dodawane za kazdym razem kiedy w opowiadaniu pojawi sie ktos inny :)