#Carly
Kolejna impreza, kolejne butelki Jacka Danielsa, kolejne woreczki kokainy...
Dlaczego pozwolilam zeby moje zycie tak wygladalo? Nie wiem, chyba tak wlasnie musi byc. Mimo ze wiem ze moje zycie jest w niebezpieczenstwie, ze w kazdej chwili Chaz i jego banda moga mnie znalesc. Musze oddac im te pieniadze, musze bo inaczej mnie zabija, ale jak mam te pieniadze zdobyc? Zostaje jedno wyjscie...
(Sobota, godzina 23:23)
Wlasnie ubralam krotka, obcisla, czerwona sukienke, czarne szpilki, usta pomalowalam czerwona szminka a oczy pomalowalam a czarno. Wchodzac do klubu wszyscy chopacy patrzeli na mnie i wlasnie o to mi chodzilo.
Podchodzac do jednego z chlopakow stojacych przy barze szepnelam mu na ucho
-masz ochote sie zabawic? -on spojrzal na mnie, oblizal usta i przyciagajac do siebie, szepnol
-ile?
-£50 - odpowiedzialam bez zastanowienia, wiedzac ze to nawet nie jest polowa mojego dlugu
-chodz. - pociagnol mnie za reke, prowadzac do jednego z pokoji przeznaczonych dla osob takich jak my. Zamknol drzwi i przygwozdzil mnie do sciany, calujac w usta, szyje... Rozpiol zamek od mojej sukienki i szybkim ruchem sie jej pozbyl. Nasze oddechy byly przyspieszone, jego krocze ciagle ocieralo sie o moje. Jego rece piescily moje piersi a moje rece spoczywaly na jego karku.
-Taaaakk - wymamrotalam pod wplywem emocji. Chlopak zdjol koszulke i spodnie, zostajac w samych bokserkach. Lapiac mnie od tylu za glowe, jednym ruchem znizyl mnie tak ze bylam twarza z jego penisem. Zdjelam jego bokserki i wiedzac czego chce, wlozylam jego penisa do ust...
Godzine puzniej ubieralam swoja sukienke, on siedzial za mna juz ubrany i czekal na mnie.
-masz - powiedzial podajac mi peniadze ktore 'zarobilam' wzielam je od niego i wymamrotalam
-dzieki
-wiesz ze jak bedziesz chciala jeszcze zarobic, to znajdziesz mnie tu w kazdy weekend.
-zapamietam
-Jestem John
-Carly
-Ladne imie, dla ladniej dziewczyny
-przestan...
-Chodz, idziemy. -zeszlismy na dol, na impreze. Wiedzialam ze musze zebrac jeszcze £200 zeby Chaz dal mi spokuj, zebym mogla splacic u niego dlug, ale wtedy pojawil sie Justin...
____________________________________
PRZEPRASZAM!
Wiem ze juz dawno powinien byc ale nie miala weny, i dalej nie mam... Krotki, ale nie chcialam go zepsuc, juz i tak jest wystarczajaco zesputy!
Moge liczycz na jakies komentarz?
Nie jest zepsuty!!! Mi się podoba i pisz dalej tak jak piszesz <3 @ImWildBelieber
OdpowiedzUsuńDziekuje <3 Mam nadzieje ze bedziesz dalej czytac to opowiadanie <3
Usuń