-Gdzie ty bylas!? Szukam Cie wszedzie!
-Justin... Uspokuj sie
-To powiedz mi gdzie bylas!
-Musialam cos zalatwic - nie moglam mu powiedziec ze oddalam sie za pieniadze, zostawil by mnie, a ja go kocham. Mimo wszystko cos sie dzieje KOCHAM GO!
-Co takiego? - powiedzial juz zpokojniejszym tonem
-Nie wazne.
-Carly! Nie mow ze jest to nie wazne, powiedz co takiego musialas zalatwic?
-Musialam... Bo wiesz, Justin... - chcialam cos wymyslic, ale wtedy...
-Carly! Tu jestes, szukam Cie wszedzie, zostawilas torebke w pokoju, wiec pomyslalem...
-Dzieki. - powiedzialam zabierajac torebke z rak Johna
-Nie ma sprawy, do zobaczenia puzniej
-Yhym.. pa
-Kto to byl? - kolejne pytanie od Justina tego wieczoru.
-John
-Nie rob ze mnie idioty! Skad go znasz i dlaczego on mial twoja torebke!?
-Bo... Bo... Justin...
-Nie...
-Justin, to nie tak.
-Dalas dupy pierwszemu lepszemu! Tak!? - nie odpowiedzialam, spuscialam glowe i modlilam sie zeby Justin nie zrobil czegos glupiego - Tak!?
-Justin...
-Carly! Dajesz sie nie wiadomo komu! Co, ja juz Ci nie wystarczam!?
-Justin to nie tak!
-A jak!?
-Ja... Bo... Justin, ja...
-No wydus to z siebie
-Musze oddac kase Chazowi! Jesli nie zrobie tego do srody to mnie zabije! Nie mam od kogo pozyczyc! Nie mam pracy! Musialam zdobyc te pieniadze! A to jest jedyne wyjscie!
-Jakie jedyne wyjscie, o czym ty pierdolisz!? Moglas poprosic rodzicow! Moglas poprosic mnie! Ale nie, ty wolalas dac dupy obcemu kolesiowi z imprezy! Gratuluje Carly, jestes zwykla szmata! To koniec! Rozumiesz!? Koniec!
-Justin nie!
-Zdradzilas mnie, w dodatku dla kasy!
-Nie mialam innego wyjscia...
-Mialas! Ale wybralas to! Chcesz byc dziwka!? Prosze bardzo! Ale mnie w to nie wciagaj!
-Justin!
-Spierdalaj!
-Justin! - nie odwrucil sie, nic nie powiedzial. Nie ma go, juz nigdy nie bedzie... Stracilam go przez wlasna glupote.
#Justin
Jak ona mogla mi to zrobic? Byla dla mnie wszystkim... Kochalem ja, co ja pierdole, nadal ja kocham! Ale nie potrafie byc z nia wiedzac ze w kazdej chwili moze dotykac ja inny chlopak. To boli... Ludzie mysla ze jestem chlopakiem bez uczuc, ale tak nie jest. Kocham Carly i jest mi naprawde zle z tym ze spala z kims innym. Wiem, ze predzej czy puzniej do niej wruce - nie umiem bez niej zyc. Jest dla mnie jak narkotyk. Wlasnie, narkotyk - to przez to Carly to zrobila. Wpadla w dlugi u Chaza i jakos musiala je splacic. Zrobie to za nia. Splace jej dlug u Chaza, moze wtedy bedzie inaczej, moze znowu bedzie moja mala Carly... Wiem ,ze to wszystko moja wina, ja wciagnolem ja w to swinstwo. A teraz, dal bym wszystko zeby cofnac czas, zeby nigdy jej tego nie dac.... Wyjolem telefon z kieszeni spodni i wybralem numer Chaza
-Bieber, jak milo Cie slyszec - powiedzial z wyczuwalnym sarkazmem
-Ile Carly musi Ci oddac?
-Carly... Carly.. Ah, tak ta twoja mala uzalezniona dziwka.
-Nie mow tak o niej! - wysyczalem z zacisnietymi zebami - wiec, ile?
-£200, ma czas do srody, jak nie to jej sliczna buzka juz nie bedzie taka sliczna
-Mam te pieniadze.
-Bieber, placi za dziewczyne... Musisz ja bardzo kochac..
-Chuj Cie to! Badz pod klubem Zair za 5 minut! Nie spuznij sie!
-Jasne... - rozlaczylem sie i usiadlem na jednej z lawek pod klube czekajac na tego dupka.
-Jestes! - powiedzialem kiedy zobaczylem go wysiadajacego ze swojego BMW - spuzniles sie 6 minut
-korki
-o 2 w nocy?
-nie pierdol, tylko dawaj kase
-Masz, i nigdy wiecej jej nic nie sprzedawaj. Rozumiesz!?
-Jasne
-Nara - wszedlem do klubu w poszukiwaniu Carly, chcialem jej powiedziec ze nie musi juz tego robic, ze jej dlug zostal splacony. Siedziala okrakiem na jakims facecie okolo 30. Robi mi sie nie dobrze kiedy pomysle ze koles w takim wieku trzyma rece na MOJEJ Carly. Podeszlem do nich i zlapalem Carly za nadgarstek odciagajac ja od tego typa. -Co ty wyprawiasz!?
-Justin? - jest pijana, ona jest kompletnie najebana.
-Carly, chodz do domu...
-Ale, Chaz... On mnie zabije, ja musze mu oddac.... - nie zdazyla dokonczyc bo wpilem sie w jej usta. Nasze jezyki toczyly walke, Carly oplotla swoje rece na mojej szyji a moje spoczywaly na jej posladkach. Podnioslem ja do gory, oplotla mnie nogami w pasie, w ten sposob wyszlismy z imprezy. Zanioslem ja do mojego samochodu polozylem ja na siedzeniu pasazera, bedac nad nia calowalem jej szyje, dekold. Kiedy bylismy juz bez ubran wszedlem w nia caly... Po okolo godzinie opadlem na nia starajac sie nie przygniatac jej mocno.
-Kocham Cie Justin - wymamrotala, z przyspieszonym oddechem
-Ja ciebie tez skarbie - pocalowalem ja w usta. Carly zaraz po tym zasnela, nie mialem sumienia jej budzic, a ja nie moglem prowadzic bo troche dzisiaj wypilem... Wlonczylem ogrzewanie w samochodzie zeby nie bylo jej zimno. Ubralem na siebie bokserki, z tylniego siedzenia wzielem moja bluze i przykrylem nia Carly. Rozlozylem fotele jak najnizej sie dalo i kladac sie na fotel po stronie kierowcy, polozylem reke na golym tylku Carly i zasnolem...
Fajny rozdział, staraj się pisać polskie litery, będzie o wiele łatwiej się czytało :)
OdpowiedzUsuńNo wlasnie nie moge bo mieszkam w UK i nie mam w laptopie polskich liter ;/
UsuńFajny blog informuj mnie na twitterze @maja378
OdpowiedzUsuńUwielbiam tu wpadać <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam tu wpadać <3 (tamten identyczny komentarz czyli bez nazwy też był mój,bo zapomniałam o niej) xD @ImWildBelieber
OdpowiedzUsuń