-Justin!Sniadanie gotowe! - krzyknelam tak zeby mnie uslyszal
-Za 5 minut bede! - zeszlam spowrotem do kuchni. -Jestem. - szepnol mi do ucha, oplatajac mnie w pasie od tylu.
-Siadaj, zaraz wystygnie...
-Wyglada pysznie - po zjedzonym posilku poszlismy do salonu obejrzec jakies durne komedie.
Okolo godziny 15 postanowilismy zjesc jakis obiad.
-To na co moja ksiezniczka ma ochote?
-Spaghetti!
-Juz sie robi - Justin posadzil mnie na blacie kuchennym, a sam zajol sie robieniem naszego obiadu, Justin jest swietnym kucharzem, mozna nawet powiedziec ze gotuje lepiej niz ja - Prosze - podal mi talez z spaghetti a sam usiadl kolo mnie. Po zjedzonym posilku, Justin wlozyl naczynia do zmywarki. - Jest ladna pogoda, moze pujdziemy posiedziec na ogrodzie?
-Jasne, tylko sie przebiore - sniagnelam z siebie koszulke Justina i ubralam swoje rzeczy ktore zawsze mialam u Justina w domu, na wypadek jak bym zostala. Usiedlismy na lawce w ogrodzie Justina, obiol mnie reka w pasie i pocalowal w policzek.
-Kocham Cie, wiesz? - wyszeptal do mojego ucha
-Wiem, ja Cie tez. - siedzielismy tak dosyc dlugo, kiedy zadzwonil moj telefon
-Kto to?
-Jakis obcy numer.
-Daj, ja odbiore - podalam mu telefon - Halo? Nie, a kto mowi? John? Jaki John? - O K***A JOHN! Skad on ma moj numer!? -przekaze. Carly, kto to John?
-John? Hmmmm, nie znam chyba...
-Carly! Nie klam! Nie umiesz klamac! Mow!
-John to...
-To?
-Ten chlopak z imprezy, ten wiesz...
-Ten ktoremu sie dalas, tak!?
-Justin...
-Daj mi spokoj, wyjdz. Slyszysz? Wyjdz
_____________________________________________________________
PRZEPRASZAM, rozdzial do dupy, ale jakos nie mialam weny.
No wiec tak jak mowilam John jeszcze namiesza. :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-Kocham Cie, wiesz? - wyszeptal do mojego ucha
-Wiem, ja Cie tez. - siedzielismy tak dosyc dlugo, kiedy zadzwonil moj telefon
-Kto to?
-Jakis obcy numer.
-Daj, ja odbiore - podalam mu telefon - Halo? Nie, a kto mowi? John? Jaki John? - O K***A JOHN! Skad on ma moj numer!? -przekaze. Carly, kto to John?
-John? Hmmmm, nie znam chyba...
-Carly! Nie klam! Nie umiesz klamac! Mow!
-John to...
-To?
-Ten chlopak z imprezy, ten wiesz...
-Ten ktoremu sie dalas, tak!?
-Justin...
-Daj mi spokoj, wyjdz. Slyszysz? Wyjdz
_____________________________________________________________
PRZEPRASZAM, rozdzial do dupy, ale jakos nie mialam weny.
No wiec tak jak mowilam John jeszcze namiesza. :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Czekam na nn:)
OdpowiedzUsuń