środa, 22 maja 2013

7

Widok spiacego Justina to zdecydowanie najlepszy widok na swiecie. Wyslizgnelam sie z ramion Justina, odbylam poranna toalete i postanowilam nam zrobic sniadanie, zrobilam jajecznice z awokado, nakrylam do stolu i poszlam obudzic Justina, ale nie bylo go w pokoju. Uslyszalam wode lejaca sie z prysznica, co oznaczalo ze Justin jest w lazience.
-Justin!Sniadanie gotowe! - krzyknelam tak zeby mnie uslyszal
-Za 5 minut bede! - zeszlam spowrotem do kuchni. -Jestem. - szepnol mi do ucha, oplatajac mnie w pasie od tylu. 
-Siadaj, zaraz wystygnie... 
-Wyglada pysznie - po zjedzonym posilku poszlismy do salonu obejrzec jakies durne komedie.
Okolo godziny 15 postanowilismy zjesc jakis obiad. 
-To na co moja ksiezniczka ma ochote? 
-Spaghetti! 
-Juz sie robi - Justin posadzil mnie na blacie kuchennym, a sam zajol sie robieniem naszego obiadu, Justin jest swietnym kucharzem, mozna nawet powiedziec ze gotuje lepiej niz ja - Prosze - podal mi talez z spaghetti a sam usiadl kolo mnie. Po zjedzonym posilku, Justin wlozyl naczynia do zmywarki. - Jest ladna pogoda, moze pujdziemy posiedziec na ogrodzie? 
-Jasne, tylko sie przebiore - sniagnelam z siebie koszulke Justina i ubralam swoje rzeczy ktore zawsze mialam u Justina w domu, na wypadek jak bym zostala. Usiedlismy na lawce w ogrodzie Justina, obiol mnie reka w pasie i pocalowal w policzek.
-Kocham Cie, wiesz? - wyszeptal do mojego ucha
-Wiem, ja Cie tez. - siedzielismy tak dosyc dlugo, kiedy zadzwonil moj telefon
-Kto to?
-Jakis obcy numer.
-Daj, ja odbiore - podalam mu telefon - Halo? Nie, a kto mowi? John? Jaki John? - O K***A JOHN! Skad on ma moj numer!? -przekaze. Carly, kto to John?
-John? Hmmmm, nie znam chyba...
-Carly! Nie klam! Nie umiesz klamac! Mow!
-John to...
-To?
-Ten chlopak z imprezy, ten wiesz...
-Ten ktoremu sie dalas, tak!?
-Justin...
-Daj mi spokoj, wyjdz. Slyszysz? Wyjdz


_____________________________________________________________
PRZEPRASZAM, rozdzial do dupy, ale jakos nie mialam weny.
No wiec tak jak mowilam John jeszcze namiesza. :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 20 maja 2013

DZIEKUJE

Nie, to nie nowy rozdzial. Ale chce wam powiedziec jaka dumna z was jestem! WSZYSTKICH ktorzy weszli tutaj od momentu powstania bloga. Wiem, ze dla innych liczba wyswietlen ktora ma ten blog jest mala, ale dla mnie to juz jakis sukces i powod do dumy!
Wyswietlen ogulnie jest:

Nie duzo, ale dla mnie to jest WIELE!

W ciagu ostatnich dni wyswietlen bylo:
JESTEM DUMNA! 

Dziekuje za to ze wchodzicie czytacie, komentujecie! 

DZIEKUJE!!!

+JESLI CHCEI ZEBYM WAS INFORMOWALA I NOWYCH ROZDZIALACH PODAJCIE TWITTERA W KOMENTARZU. WSZYSTKIE INNE TWITTERY KTORE BYLY PODANE W KOMENTARZACH POD ROZDZIALAMI TEZ BEDA DODANE DO LITY 'INFORMOWANI' :D

sobota, 18 maja 2013

6

#Carly
Obudzily mnie promienie sloneczne, otworzylam oczy i zorienotalam sie ze nie jestem u siebie w pokoju a w samochodzie Justina. Przypomnialo mi sie wszystko z wczoraj... Odwrucilam sie w strone Justina, lezal i patrzyl na mnie tymi swoimi pieknymi oczami.
-Czesc Shawty - wyszeptal zachrypnietym glosem
-Czesc...
-Jak Ci sie spalo? - zapytal usmiechajac sie
-Dobrze
-Czas chyba sie zbierac.... - po oko 15 minutach bylismy ogarnieci i postanowilismy pojechac do McDonald'a na sniadanie. -To gdzie teraz? - zapytaj Justin bo zjedzonym posilku
-Nie wiem...
-Moze, pojedziemy do mnie?
-Do ciebie?
-Tak, spedzimy troche czasu razem. Ostatnio sie od siebie oddalilismy...
-Wiem... To jedzmy - u Justina ogladalismy jakas komedie podczas ktorej ciagle sie smialam, ale nie dlatego ze byla taka smieszna tylko z powodu komentarzy Justina. - Jestem glodna! - wydarlam sie na pol domu.
-A na co masz ochote?
-Nalesniki! Tak, Justin... Prosze, robisz najlepsze nalesniki na swiecie!
-Juz mi tak nie schlebiaj. Chodz, idziemy robic nalesniki!
-TAAAAKKKKKKKKKKKK!!!!!!!!!
-Zachowujesz sie jak 5'letnie dziecko.
-Zachowujesz sie jak 5'letnie dziecko. - powtarzalam go robiac smieszne miny
-Bo nie bedzie nalesnikow!
-Wiesz, jak ja Cie bardzo kocham?
-nie
-Bardzooooooooooo
-pokaz - stanela na palcach i zlonczylam nasze usta w namietnym pocalunku.
Okolo 23 postanowilismy isc spac, wzielismy prysznic, osobno. Ubrana w koszulke Justina i jego bokserki weszlam do jego pokoju.
-Mrrrrrrrrrr. Wygladasz tak sexownie...
-Wiem
-Chodz tu - powiedzial pokazujac na swoje kolana, podeszlam do niego a on jednym ruchem reki posadzi mnie tak ze siedzialam na nim okrakiem - wiesz ze Cie kocham? - zapytal patrzac mi w oczy
-Ja Ciebie tez.
-Wiesz ze nigdy Cie nie zostawie?
-Justin, o co chodzi?
-Nie chce zeby to robila.
-Robila co?
-Nie chce zebys cpala.
-Ale...
-Wiem, wydaje Ci sie ze inaczej nie mozesz, ale zobacz... Dzisiaj nie bralas, a swietnie sie razem bawilismy, jak kiedys...
-Justin...
-chce zebys znowu byla moja mala Carly, usmiechnieta, pogodna, smiejaca sie z wszystkiego...
-Wiesz ze tak juz nigdy nie bedzie...
-Bedzie, jesli przestaniesz. Jesli skonczysz z tym gownem....
-Justin...
-Obiecaj.
-Ty tez.
-Obiecuje - powiedzial patrzac mi prosto w oczy - teraz ty
-Obiecuje - nasze usta zlaczyly sie w namietnym i dlugim pozalunku...


__________________________________
NO HEJ MISIACZKI!
Jak myslicie, Carly i Justin skoncza z cpaniem? Powiem wam tylko ze John jeszcze namiesza....
Do nastepnego.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

środa, 15 maja 2013

5

-Gdzie ty bylas!? Szukam Cie wszedzie!
-Justin... Uspokuj sie
-To powiedz mi gdzie bylas!
-Musialam cos zalatwic - nie moglam mu powiedziec ze oddalam sie za pieniadze, zostawil by mnie, a ja go kocham. Mimo wszystko cos sie dzieje KOCHAM GO!
-Co takiego?  - powiedzial juz zpokojniejszym tonem
-Nie wazne.
-Carly! Nie mow ze jest to nie wazne, powiedz co takiego musialas zalatwic?
-Musialam... Bo wiesz, Justin... - chcialam cos wymyslic, ale wtedy...
-Carly! Tu jestes, szukam Cie wszedzie, zostawilas torebke w pokoju, wiec pomyslalem...
-Dzieki. - powiedzialam zabierajac torebke z rak Johna
-Nie ma sprawy, do zobaczenia puzniej
-Yhym.. pa
-Kto to byl? - kolejne pytanie od Justina tego wieczoru.
-John
-Nie rob ze mnie idioty! Skad go znasz i dlaczego on mial twoja torebke!?
-Bo... Bo... Justin...
-Nie...
-Justin, to nie tak.
-Dalas dupy pierwszemu lepszemu! Tak!? - nie odpowiedzialam, spuscialam glowe i modlilam sie zeby Justin nie zrobil czegos glupiego - Tak!?
-Justin...
-Carly! Dajesz sie nie wiadomo komu! Co, ja juz Ci nie wystarczam!?
-Justin to nie tak!
-A jak!?
-Ja... Bo... Justin, ja...
-No wydus to z siebie
-Musze oddac kase Chazowi! Jesli nie zrobie tego do srody to mnie zabije! Nie mam od kogo pozyczyc! Nie mam pracy! Musialam zdobyc te pieniadze! A to jest jedyne wyjscie!
-Jakie jedyne wyjscie, o czym ty pierdolisz!? Moglas poprosic rodzicow! Moglas poprosic mnie! Ale nie, ty wolalas dac dupy obcemu kolesiowi z imprezy! Gratuluje Carly, jestes zwykla szmata! To koniec! Rozumiesz!? Koniec!
-Justin nie!
-Zdradzilas mnie, w dodatku dla kasy!
-Nie mialam innego wyjscia...
-Mialas! Ale wybralas to! Chcesz byc dziwka!? Prosze bardzo! Ale mnie w to nie wciagaj!
-Justin!
-Spierdalaj!
-Justin! - nie odwrucil sie, nic nie powiedzial. Nie ma go, juz nigdy nie bedzie... Stracilam go przez wlasna glupote.

#Justin
Jak ona mogla mi to zrobic? Byla dla mnie wszystkim... Kochalem ja, co ja pierdole, nadal ja kocham! Ale nie potrafie byc z nia wiedzac ze w kazdej chwili moze dotykac ja inny chlopak. To boli... Ludzie mysla ze jestem chlopakiem bez uczuc, ale tak nie jest. Kocham Carly i jest mi naprawde zle z tym ze spala z kims innym. Wiem, ze predzej czy puzniej do niej wruce - nie umiem bez niej zyc. Jest dla mnie jak narkotyk. Wlasnie, narkotyk - to przez to Carly to zrobila. Wpadla w dlugi u Chaza i jakos musiala je splacic. Zrobie to za nia. Splace jej dlug u Chaza, moze wtedy bedzie inaczej, moze znowu bedzie moja mala Carly... Wiem ,ze to wszystko moja wina, ja wciagnolem ja w to swinstwo. A teraz, dal bym wszystko zeby cofnac czas, zeby nigdy jej tego nie dac.... Wyjolem telefon z kieszeni spodni i wybralem numer Chaza
-Bieber, jak milo Cie slyszec  - powiedzial z wyczuwalnym sarkazmem
-Ile Carly musi Ci oddac?
-Carly... Carly.. Ah, tak ta twoja mala uzalezniona dziwka.
-Nie mow tak o niej! - wysyczalem z zacisnietymi zebami - wiec, ile?
-£200, ma czas do srody, jak nie to jej sliczna buzka juz nie bedzie taka sliczna
-Mam te pieniadze.
-Bieber, placi za dziewczyne... Musisz ja bardzo kochac..
-Chuj Cie to! Badz pod klubem Zair za 5 minut! Nie spuznij sie!
-Jasne... - rozlaczylem sie i usiadlem na jednej z lawek pod klube czekajac na tego dupka.
-Jestes! - powiedzialem kiedy zobaczylem go wysiadajacego ze swojego BMW - spuzniles sie 6 minut
-korki
-o 2 w nocy?
-nie pierdol, tylko dawaj kase
-Masz, i nigdy wiecej jej nic nie sprzedawaj. Rozumiesz!?
-Jasne
-Nara - wszedlem do klubu w poszukiwaniu Carly, chcialem jej powiedziec ze nie musi juz tego robic, ze jej dlug zostal splacony. Siedziala okrakiem na jakims facecie okolo 30. Robi mi sie nie dobrze kiedy pomysle ze koles w takim wieku trzyma rece na MOJEJ Carly. Podeszlem do nich i zlapalem Carly za nadgarstek odciagajac ja od tego typa. -Co ty wyprawiasz!?
-Justin? - jest pijana, ona jest kompletnie najebana.
-Carly, chodz do domu...
-Ale, Chaz... On mnie zabije, ja musze mu oddac.... - nie zdazyla dokonczyc bo wpilem sie w jej usta. Nasze jezyki toczyly walke, Carly oplotla swoje rece na mojej szyji a moje spoczywaly na jej posladkach. Podnioslem ja do gory, oplotla mnie nogami w pasie, w ten sposob wyszlismy z imprezy. Zanioslem ja do mojego samochodu  polozylem ja na siedzeniu pasazera, bedac nad nia calowalem jej szyje, dekold. Kiedy bylismy juz bez ubran wszedlem w nia caly... Po okolo godzinie opadlem na nia starajac sie nie przygniatac jej mocno.
-Kocham Cie Justin - wymamrotala, z przyspieszonym oddechem
-Ja ciebie tez skarbie - pocalowalem ja w usta. Carly zaraz po tym zasnela, nie mialem sumienia jej budzic, a ja nie moglem prowadzic bo troche dzisiaj wypilem... Wlonczylem ogrzewanie w samochodzie zeby nie bylo jej zimno. Ubralem na siebie bokserki, z tylniego siedzenia wzielem moja bluze i przykrylem nia Carly. Rozlozylem fotele jak najnizej sie dalo i kladac sie na fotel po stronie kierowcy, polozylem reke na golym tylku Carly i zasnolem...

niedziela, 12 maja 2013

WAZNE!

ZMIENIAM WYGLAD CARLY!
Nie to ze nie podoba mi sie jej wyglad tylko potrzebuje wiecej jej zdjec wiec musi ona byc kims znanym.
wiec to jest nasza 'nowa' Carly :
Mam nadzieje ze sie podoba <3 

sobota, 11 maja 2013

4

#Carly
Kolejna impreza, kolejne butelki Jacka Danielsa, kolejne woreczki kokainy...

Dlaczego pozwolilam zeby moje zycie tak wygladalo? Nie wiem, chyba tak wlasnie musi byc. Mimo ze wiem ze moje zycie jest w niebezpieczenstwie, ze w kazdej chwili Chaz i jego banda moga mnie znalesc. Musze oddac im te pieniadze, musze bo inaczej mnie zabija, ale jak mam te pieniadze zdobyc? Zostaje jedno wyjscie...

(Sobota, godzina 23:23)
Wlasnie ubralam krotka, obcisla, czerwona sukienke, czarne szpilki, usta pomalowalam czerwona szminka a oczy pomalowalam a czarno. Wchodzac do klubu wszyscy chopacy patrzeli na mnie i wlasnie o to mi chodzilo.
Podchodzac do jednego z chlopakow stojacych przy barze szepnelam mu na ucho
-masz ochote sie zabawic? -on spojrzal na mnie, oblizal usta i przyciagajac do siebie, szepnol
-ile?
-£50 - odpowiedzialam bez zastanowienia, wiedzac ze to nawet nie jest polowa mojego dlugu
-chodz. - pociagnol mnie za reke, prowadzac do jednego z pokoji przeznaczonych dla osob takich jak my. Zamknol drzwi i przygwozdzil mnie do sciany, calujac w usta, szyje... Rozpiol zamek od mojej sukienki i szybkim ruchem sie jej pozbyl. Nasze oddechy byly przyspieszone, jego krocze ciagle ocieralo sie o moje. Jego rece piescily moje piersi a moje rece spoczywaly na jego karku.
-Taaaakk - wymamrotalam pod wplywem emocji. Chlopak zdjol koszulke i spodnie, zostajac w samych bokserkach. Lapiac mnie od tylu za glowe, jednym ruchem znizyl mnie tak ze bylam twarza z jego penisem. Zdjelam jego bokserki i wiedzac czego chce, wlozylam jego penisa do ust...

Godzine puzniej ubieralam swoja sukienke, on siedzial za mna juz ubrany i czekal na mnie.
-masz - powiedzial podajac mi peniadze ktore 'zarobilam' wzielam je od niego i wymamrotalam
-dzieki
-wiesz ze jak bedziesz chciala jeszcze zarobic, to znajdziesz mnie tu w kazdy weekend.
-zapamietam
-Jestem John
-Carly
-Ladne imie, dla ladniej dziewczyny
-przestan...
-Chodz, idziemy. -zeszlismy na dol, na impreze. Wiedzialam ze musze zebrac jeszcze £200 zeby Chaz dal mi spokuj, zebym mogla splacic u niego dlug, ale wtedy pojawil sie Justin...

____________________________________

PRZEPRASZAM!
Wiem ze juz dawno powinien byc ale nie miala weny, i dalej nie mam... Krotki, ale nie chcialam go zepsuc, juz i tak jest wystarczajaco zesputy!
Moge liczycz na jakies komentarz?