#narrator (czy jakos tak)
Kolejny wieczor w Californi, niestety juz ostatni. Romantyczna kolacja, wino... Pierwsza butelka Jacka Danielsa, druga, trzecia... Skonczyl sie, siegaja po Bellsa, czwarta butelka juz sie konczy. Justin wyciaga woreczek z bialym proszkiem, pytajaco patrzy na Carly/
-Chcesz? - pyta, patrzac jej w oczy
-chce. - Justin na stoliku robi prosta kreske z proszku i pozwala Carly wziasc pierwszej - teraz ty - mowi usmiechnieta Carly do Justina, chlopak wciaga to co dziewczyna zostawila. Carly rano budzac sie nie pamieta nic z wczorajszego wieczoru, widzi tylko walajace sie butelki po alkocholu i pozostalosci po narkotykach. Siada na kanapie, podciaga nogi pod brode i placze, placze jak male dziecko. Znowu to zrobila, znowu pozwolila zeby Justin to zrobil... Okolo 12 musza oddac klucz od pokoju wiec dziewczyna nie chcac myslec o tym wszystkim wlaczyla muzyke w suchawkach z lodowki wyjela piwo i zaczela pakowac sowje rzeczy. Jest dopiero 10 a Carly juz sie spakoowala, posprzatala, pomalowala, ubrala. Jest gotowa a Justin dalej spi. Usiadla na kanapie i wziela w reke woreczek z bialym proszkiem, byla juz po kilku piwach, a z powodu wczorajszego wieczoru, spowodowalo to ze byla lekko pijana.
#Carly
Nasypalam troche bialego proszku na stolik i wciagnelam wszystko za jednym razem. Blogostan, nie da sie inaczej tego opisac, nigdy nie czulam sie lepiej. Otworzylam kolejna puszke piwa i wypilam pol na jednym razem.
#Justin
Pierwsze co zobaczylem po przebudzeniu to Carly siedzaca z puszka piwa i woreczkiem z bialym proszkiem, pierwsza mysle 'pozwolilem zeby sie w to wciagnela'
-Carly, co ty robisz?
-Oooo Justin, kochanie! Wstales?
-co to jest!? - zapytalem biorac do reki woreczek po narkotyku
-tak szczerze to dokladnie nie wiem, ale bardzo fajne. Z tego co wiem to twoje wiec chyba wiesz...
-Carly ku*wa! Bralas!?
-Ty mnie tego nauczyles...
-Masz chyba swoj rozum, nie!? Tyle mi mowilas ze to zle, ze mnie niszczy, a teraz co!?
-a teraz nic! -weszla do lazienki i trzasnela drzwiam-Carly, przepraszam... - powiedzialem wchodzac do lazienki i siadajac kolo Carly, siedziala skulona
-Justin ja...
-Ciiiiiiiiii
-Kocham Cie
-Ja cie tez - siedzielismy tak ponad 20 minut.
-musimy sie juz zbierac
-jeszcze chwila... - jeknolem nie chcac przerywac takiej chwili.
*miesiac puzniej*
#Carly
siedze z Justinem w barze i czekamy na reszte paczki, jestem juz po kilku drinkach i kilku gramach kokainy. Nie kontroluje tego, biore... bo musze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz